Lubię więc peszteńskie trolejbusy i jeżdżę nimi przy każdej okazji, absurdalnie, na pozór nadkładając drogi, bo tę samą trasę mógłbym pokonać, przesiadając się, powiedzmy, z tramwaju do metra i oszczędzając w ten sposób czas. Bo pesztańskie trolejbusy jeżdżą wolno po wąskich uliczkach VI, VII czy XIV dzielnicy, ale ja nie chcę oszczędzać czasu. Czas należy przeżyć, a nie oszczędzić, bo w pewnym momencie okaże się, że wszystkie te czasowe oszczędności i tak zjadła egzystencjalna inflacja.

Krzysztof Varga – “Gulasz z turula”