Dojechaliśmy do Ushuaia, najbardziej wysuniętego na południe miasta na świecie, jutro wieczorem lecimy do Buenos. Poniżej kilka zdjęć z miejsc, które odwiedziliśmy do tej pory, więcej już po powrocie do Polski.

Więcej »

Po krótkiej wizycie w Buenos ruszyliśmy do Mendozy. Podróż autobusem trwała 18h, w tym 4h opóźnienia ;) Drugi dzień w Mendozie spędziliśmy na rowerowym zwiedzaniu winnic.

Więcej »

Pierwszy krok wyprawy już za mną, do godz. 22 czekam na samolot do Buenos, w Rzymie wiosennie, wypiłem dobre cappucciono, zjadłem margherite, jest dobrze :) Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem na miejscu będę o godz. 8 rano czasu lokalnego (12:00 czasu polskiego).

Urlop coraz bliżej, wstępna trasa (w sumie 25 dni):

Buenos Aires -> Mendoza -> Peunte de Inca -> Santiago del Chile -> San Carlos de Baniloche -> Patagonia (Parque National los Alerces, Perito Moreno, El Calafate Parque Nacional de los Glaciares) -> Tierra del Fuego -> Buenos Aires
Więcej »

Hola! ;) Wyjazd udany, słońce, piękne widoki, dookoła przyjaźni i uśmiechnięci ludzie, a do tego dużo dobrego jedzenia i wina ;) Kulinarnym hitem okazała się ośmiornica w Vigo oraz dorada pieczona w soli w Barcelonie. Trasa: Barcelona – Pampeluna – San Sebastian – Lekeitio – Bilbao – Llanes – A Coruna – Vigo – Tui – Leon – Burgos – Tarragona – Barcelona. W sumie ~3000 km…

Więcej »

Do najbliższego urlopu jeszcze 18 dni, a już planuję kolejny… Od 17.02.2011 na 3,5 tygodnia uciekam do Argentyny :) Bilet WAW-BUE-WAW kupiony :) Lato w lutym, do tego steki i malbec… już nie mogę się doczekać ;)

Hiszpańska trasa ostatecznie wyznaczona: Barcelona – Pampeluna – San Sebastian – Bilbao – Santander – Oviedo – Leon – Burgos – Saragossa – Barcelona. W sumie 12 dni, część objazdowa potrwa 8 dni, natomiast ostatnie 4 dni zarezerwowane na Barcelonę. Zaczynam odliczać! ;)

Więcej »

Wróciłem, wypad udany… tylko szkoda, że taki krótki. Poniżej na szybko krótki film z klifów w Marsascala, zabieram się za zdjęcia ;)

Doczekałem się, przede mną pięć dni wolnego :) Jutro Rzym, a w sobotę z samego rana Malta. Byleby mnie Eyjafjallajokull nie zatrzymał ;) Aparat i dużo dobrego humoru spakowane!