No i mam, dziś pierwszy weekend od ponad miesiąca, który spędzę na czterech literach w domu :-) Przez ostatnich 30 dni trochę się działo ;-) Święta w Kielcach, sylwester w Rzymie, impreza służbowo/projektowa w Mrągowie, a tydzień temu spontaniczny wypad do Wrocławia i spotkanie z osobami, których kawał czasu nie widziałem :-)
W sylwestra bawiliśmy się pod Koloseum i było mniej więcej tak:
Klimat niezapomniany. Gdy w trakcie odliczania część osób zaczęła rozkładać parasole i nie chodziło o ochronę przed deszczem, przez moment miałem obawy czy ubranie przetrwa, ale ostatecznie nie było tak źle ;-)
PS. Tydzień temu uzależniłem się od Californication ;-) Polecam, jeden z lepszych seriali jakie widziałem w ostatnim czasie.